Reforma wymiaru sprawiedliwości

Reforma wymiaru sprawiedliwości

Jako pierwszy wpis zamieszczam swoje „dzieło”, czyli list do polityków, organizacji o reformach wymiaru sprawiedliwości. Proszę o opinie, uwagi. Im więcej osób to przeczyta i wyrazi swoją opinie tym lepiej.

Nazywam się Monika Deręgowska i jestem studentką prawa i to co teraz się dzieje bardzo mnie interesuję, nie tylko jako studentkę, ale przede wszystkim jako obywatelkę. Mam parę uwag dotyczących tego, co można zmienić w wymiarze sprawiedliwości, w procedurach sądowych, a także edukacji prawniczej w szkołach. Mam też parę uwag tego co można zmienić, tak, aby sędziowie byli niezależni i powoływani przejrzyście, tak aby nikt nie mógł się powiedzieć, że jest to polityczny wybór, bo byłby to wybór w bardzo małym, nikłym procencie zależny od polityków, ale także od samego środowiska, a nawet jeśli polityczny to odzwierciedlający poglądy polityczne Polaków. Zacznę od najmniejszych zmian, a na końcu są zmiany dotyczące toczącej się dyskusji politycznej. Niektóre mogą być kontrowersyjne, ale myślę, że nad większością warto się pochylić.

Po pierwsze według mnie, a także i wielu ludzi oskarżony nie powinien kłamać przed sądem. Jeśli świadek nie może, to dlaczego oskarżony. Szczególnie powinien być karany za składanie zeznań, w których obarcza winą inne osoby. Podobnie powinno być w postępowaniu cywilnym, kiedy stronami są powód i pozwany, oni mogą opowiadać dwie sprzeczne wersje, które nic nie mają wspólnego z rzeczywistością. Oczywiście to strony w procesie cywilnym muszą zgodnie z zasadą kontradyktoryjności przedstawić swoje rację, ale czy mogą przy tym opowiadać rzeczy sprzeczne z rzeczywistością. Według obywateli to, że kłamstwo w procesie cywilnym jest bezkarne przedłuża procesy, wyroki są niesprawiedliwe. A jeden przepis i wprowadzenie odpowiednich procedur mogłoby to wyeliminować. W procesie cywilnym, aby oskarżyć drugą stronę wymagany byłby prywatny akt oskarżenia albo wystarczyłby wniosek do prokuratora. Stworzenie procedur i rozważenie tego problemu i sposobu jego rozwiązania należy do prawników, specjalistów od prawa karnego i cywilnego. Ja tylko zwracam uwagę Państwa na problemy ludzi w sądach. Jeśli wszyscy są równi wobec prawa, to czemu oskarżony czy strony w procesie cywilnym mogą kłamać, a świadkowie, pokrzywdzeni nie, jest to niesprawiedliwe. Kary za składanie fałszywych zeznań dla wszystkich nie godzą w prawo do obrony, a zwiększą poczucie sprawiedliwości, szacunek obywateli do prawa i sądów.

Także wiedza prawnicza powinna być większa u Polaków. Polacy mogliby świadomie uczestniczyć w wymiarze sprawiedliwości, mówi się teraz dużo o czynniku społecznym, ale jeśli czynnik społeczny będzie nie dokształcony, to będą zdarzać się błędy. Wiedzę trzeba zdobywać w szkole. W podstawówce według planowanej reformy w klasach 7 i 8 mogłyby odbywać się rozmowy z policjantami, radcami prawnymi, kuratorami, prokuratorami. W szkołach średnich uczniowie mogliby uczestniczyć w rozprawach lub przeprowadzać ich symulację na lekcjach WOS-u. Aktywny udział w lekcjach, aktywne poznawanie prawa to najlepszy sposób na jego poznanie. Wiem to z własnego doświadczenia.

Myślę też, że należałoby zmniejszyć koszty pism procesowych. Nie każdy może pozwolić sobie na wydanie 600 zł, by złożyć apelację od wyroku, nie każdego stać na walkę o sprawiedliwy wyrok. Taniej jest unieważnić małżeństwo niż rozwieść się. Wysokości niektórych opłat powinny być zmienione, są nieproporcjonalne do ważności sprawy. Tym bardziej, że aż ok. 90% kasacji jest uznawanych za bezzasadne. Nie wystarczy tylko zwrócenie kosztów, bo po co zwracać 600 zł, jak można zwrócić 400, na tym może w mniejszym stopniu, ale zyskałby budżet państwa. Kary za niestawiennictwo można by zwiększyć, to spowoduje, że obywatele będą przychodzić do sądu jako świadkowie i ułatwi procesy, skróci ich czas.
Teraz dużo mówi się o karach dyscyplinarnych dla sędziów i prokuratorów. Oczywiste jest to, że powinny być zmienione. Za część przewinień tych najpoważniejszych sędziowie powinni być karani usunięciem godności sędziego. Sędziowie, którzy ulegają jakimkolwiek naciskom powinni zostać usunięci, a nie przeniesieni tak jak sędzia Milewski. Sędzia to zawód zaufania publicznego, chociaż już w coraz mniejszym stopniu i dlatego należy przywrócić szacunek do tego wymagającego zawodu. Sędzia musi odpowiadać standardom, nieskazitelnemu charakterowi, nie powinien kraść, oszukiwać, to godzi w zawód i powszechną opinię o sędziach. Prokuratorzy powinni być karani za przewlekłość spraw. Nie może być tak, ze śledztwo trwa lata, bo prokurator nic nie robi. Izba Dyscyplinarna to doskonały pomysł i odwołując się do słów pani prezes SN, każdy potrzebuje jakiegoś bicza, bo inaczej robi co mu się żywnie podoba, a tak nie powinno być.

Myślę też, że należałoby zwiększyć udział ławników w sądach albo rozważyć możliwość wprowadzenia ławy przysięgłych. Może nie tak jak wygląda to w USA. Ława przysięgłych mogłoby pomagać sędziom w orzekaniu spraw ważnych społecznie, które poruszają społeczeństwo lokalnie. Sędzia w porozumieniu z ławą przysięgłych orzekałby o winie i wymiarze kary. Niektóre sprawy powinny być jednak dalej rozpatrywane tylko przez sędziów.

Kolejną moim pomysłem jest powołanie specjalnej komórki ekspertów w dziedzinie prawa, którzy współpracowaliby z rządem, sejmem, posłami w tworzeniu ustaw, rozporządzeń dotyczących wymiaru sprawiedliwości. Wiadomo nikt nie jest wszechwiedzący i warto zasięgać opinii ekspertów. Taką komórkę mogliby tworzyć przedstawiciele różnych zawodów prawniczych, ludzie specjalizujący się w różnych gałęziach prawa. Skład takiej komórki mógłby być stały albo nie. Nie powinni być jednak wybierani przez polityków, tj. przez rząd, parlament, prezydenta. Formą wyboru mógłby być konkurs, tak jak na dyrektorów szkół, szpitali, warunki takiego konkursu powinny być jasne, przejrzyste i mniej więcej stałe.

Toczy się spór, dyskusja o niezależność sądów, trybunałów. Środowisko prawnicze nie rozliczyło się z czasami PRL-u, a wymiar sprawiedliwości wymaga zmian, na wszystkich szczeblach. Zaczynając od najniższego szczebla. Uważam, że powinno się bardzo mocno zastanowić nad wprowadzeniem sądów pokoju, na wzór Belgii, USA, Szwajcarii. Nie musieli by to być sędziowie, ale prawnicy, w tych sądach ważny by był udział obywateli, ławników. Wyłanianie takich sędziów mogłoby zostać przeprowadzone w wyborach powszechnych, sami obywatele by powoływali sędziego, który by rozstrzygał w mniejszych, im bliskich sprawach.
Droga do zawodu sędziego też mogłaby być zmieniona, a mianowicie wydłużona na wzór modelu amerykańskiego. Tak jak w USA zanim ktoś by został sędziom musiałby pracować, mieć praktykę zawodową jako prokurator, radca prawny, adwokat. Ja sama studiuję prawo i chciałabym zostać sędzią i już na początku studiów wiem, że studia i sucho zdobyta wiedza nic nie daję, najlepsza jest praktyka, a zawód sędziego to wielka odpowiedzialność za ludzkie życie, los ludzi, którzy przychodzą do sądu po sprawiedliwość. Wiadomo, że ktoś przegra proces, ktoś będzie skazany i pewnie niezadowolony, ale jeśli sędzia będzie spełniał standardy moralne, etyczne, zawodowe i orzekał zgodnie z dobrze napisanym prawem, to nawet takie osoby nie będą aż tak rozgoryczone, jak są teraz, bo będą wiedziały dlaczego tak a nie inaczej orzekł sąd.

Zmiany, które ja bym zaproponowała w Sądzie Najwyższym, w Trybunale Konstytucyjnym, KRS i ogólnie w sądach wymagały by zmiany konstytucji, ale myślę, że są one bardzo rozsądne i obywatele, mogli by takiego właśnie rozwiązania oczekiwać.
Zacznę od najbardziej ciekawego i może rozwiązania nie do przyjęcia w Trybunale Konstytucyjnym. Po pierwsze Trybunał nie liczyłby 15 członków, ale 12, bo i tak pełny skład to 9 członków do tej pory, spraw nie ma zbyt dużej ilości, a 3 sędziów to niezbyt duża różnica. Kadencja dalej byłaby indywidualna, trwająca 9 lat. Wymogi, które musiałby spełniać sędzia kandydat do TK: co najmniej 15 lat doświadczenia w zawodzie prawniczym, wiek 50 lat, prace na temat prawa konstytucyjnego, publicznego, administracyjnego, nauk ogólnych – prawoznawstwa, filozofia prawa, tytuł profesora lub doktora habilitowanego nauk prawnych, apolityczność, czyli żadnych związków z partiami politycznymi, politykami, instytucjami politycznymi. A członek Trybunału po objęciu funkcji nie powinien pełnić innych funkcji, żadnych innych funkcji, a tym bardziej płatnych. Kandydaci zgłaszają się sami, z własnej nieprzymuszonej woli. A wyboru dokonuje komisja złożona z Prezydenta, Ministra Sprawiedliwości, przedstawicieli każdej partii politycznej w Sejmie, przedstawicieli każdej partii politycznej w Senacie, były Prezes Trybunału Konstytucyjnego, I Prezes SN, I Prezes NSA. Wybór byłby dokonywany na podstawie tego, kto okazałby się lepszy, bardziej doświadczony, napisał więcej publikacji, taki konkurs z jawnymi procedurami, można byłoby się odwołać od decyzji, to już są szczegóły, a jeśli nie konkurs to decyzja tej komisji podjęta większością 2/3. Ponowny wybór tak jak jest dzisiaj – niemożliwy. Prezesa i wiceprezesów powoływałby Prezydent spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału, wszystkich sędziów, uchwała podejmowana bezwzględną większością przy quorum. Jeśli nie takie warunki, to Sejm większością 2/3 i zgoda Senatu bezwzględną większością i takie warunki powinny być wpisane do konstytucji, kandydaci zgłaszani przez 15 posłów lub 10 senatorów. O zatrzymaniu sędziego TK powiadamia się Prezesa, ale o zwolnieniu nie decydowałby sam, a Zgromadzenie Ogólne.

Kolejny, jeszcze przez nikogo nie ruszony – Trybunał Stanu. Nie rozumiem, dlaczego w skład jego mogą wchodzić posłowie, senatorowie, to jak sądzenie we własnej sprawie, a to łamanie podstawowej zasady prawa. Według mojej propozycji Trybunał Stanu liczyłby 10 członków, wszyscy powinni mieć kwalifikacje do bycia sędziami, minimum 15 lat zawodowego doświadczenia, tytuł profesora, doktora habilitowanego, limit wieku – 50 lat, mogliby być powoływani sędziowie, którzy przeszli w stan spoczynku. Kadencja indywidualna tak jak w TK, ale trwająca 6 lat, mogli by pełnić inne funkcje, bo sędziowie trybunału nie obradują ciągle, a nawet bardzo często, tylko czasami, wręcz okazjonalnie. Prezydent, Rada Ministrów, Sejm, Senat i KRS – każdy ma prawo zgłosić po 2 członków. Kandydatów do Sejmu i Senatu by zgłaszała każda partia po jednym kandydacie. Sejm i Senat wybierałby po 2 członków większością 2/3. A w Krajowej Radzie Sądownictwa kandydaci  do TS zgłaszani przez sędziów, I Prezesa SN, I Prezesa NSA, głosowanie bezwzględną większością, głosuje Zgromadzenie Ogólne. Jeśli koniec kadencji członka wybranego przez Senat, to Senat by ponownie. To zapewni kompletną apolityczność, zarzut politycznego wyboru, politycznego przejęcia Trybunałów byłby śmieszny.

Krajowa Rada Sądownictwa powinna też być zmieniona, z obecnego jej kształtu wynika, że należą do niej politycy i sędziowie. Sędziowie tworzą jeden człon, drugi politycy, a trzeci to osoby, należące do tych dwóch środowisk. I teraz Rada działa jako jedno ciało. Czasami jest to dobre, czasami jednak członkowie pewnego członu mają większość. Ja proponuje zmiany, ilości członków, sposobu ich powoływania, ale trochę też prac Rady i jej uprawnień. Po pierwsze, liczba członków wynosiłaby nie 25 a 20 osób, byliby to I Prezes SN, Minister Sprawiedliwości, I Prezes NSA, Prezydent RP i po 2 posłów i senatorów i 12 sędziów. Posłowie i senatorowie byliby wybierani większością 2/3, kandydaci zgłaszani przez 30 posłów, a w Senacie przez 10 senatorów. Sposób wyboru sędziów byłby dość skomplikowany, ale zadowoliłby wszystkich, a chyba najbardziej obywateli. Zacznę od wymogów, jakie musieliby spełniać sędziowie – doświadczenie, wysoka wiedza prawnicza, co najmniej 35 lat, publikacje, apolityczność, spełniający wysokie standardy moralne, etyczne, zawodowe. W skład sędziów wchodziłoby po 2 sędziów sądów rejonowych, okręgowych, apelacyjnych, wojskowych garnizonowych, wojskowych okręgowych i wojewódzkich administracyjnych. Do zgłaszania kandydatów uprawnieni byliby obywatele, ich ilość należałoby ustalić, ja nie mam danych szczegółowych, ile sędziów przypada na jednego obywatela, itp. Dalej oprócz obywateli uprawnione do zgłaszania kandydatów byłyby organizacje społeczne, które zajmują się wymiarem sprawiedliwości, takie jak np. Fundacja Court Watch Polska, organizacje studenckie. A także określona liczba żołnierzy, czyli także obywateli, których szczególnie interesują sądy wojskowe. Ostateczny wybór należałby do sędziów poszczególnych szczebli, taki wybór by zapadał większością 2/3, każdy jeden głos, wybór dwóch kandydatów. Kadencja sędziów w Radzie trwałaby 5 lat, reszty członków tak jak ich kadencje. Przewodniczący KRS powinien pochodzić z sędziów, ale nie mógłby nim zostać ani Prezes Sądu Najwyższego ani Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wybierany przez wszystkich członków KRS, większością 2/3 lub bezwzględną. Jeden z wiceprzewodniczących to członek tego pierwszego członu Rady, „politycznej”, wiceprzewodniczący wybierani bezwzględną większością.

Kolejny organ sądownictwa, który wymaga zmian to Sąd Najwyższy i jak sama nazwa wskazuje powinni w nim zasiadać najlepsi sędziowie, z dużym doświadczeniem i wiedzą. Organizacja Sądu Najwyższego wymaga zmian, zamiast 4 izb, 6 izb w tym specjalna, można by rzec wyodrębniona Izba Dyscyplinarna. Mianowicie SN według mnie powinien składać się z izb: wojskowej; cywilnej; karnej; gospodarczej; pracy, ubezpieczeń społecznych i spraw publicznych oraz dyscyplinarnej. Aby zostać sędzią SN trzeba by było spełnić wysokie wymagania: 10 lat na stanowisku sędziego, praca na wszystkich szczeblach sądów – od rejonowego do apelacyjnego, wysoki poziom wiedzy prawniczej. Dzisiaj można zostać sędzią SN nie będąc sędzią co dla mnie jest nie do pomyślenia. Już lepiej by było, gdyby to byli sędziowie nawet sędziów rejonowych, ale sędziowie, a nie radcy, to jest jakaś paranoja, bo żeby dojść do zawodu sędziego nie trzeba być wcześniej radcą prawnym, prokuratorem, ale w Sądzie Najwyższym może nie być w składzie żadnego tak naprawdę sędziego, ja tego nie rozumiem, to nie jest logiczne. Ci sędziowie Sądu Najwyższego, którzy nie spełnialiby wymagań powinni zostać przesunięci w stan spoczynku. Nowych członków wybierałaby komisja, taka rekrutacyjna. W końcu Sąd Najwyższy powinien być dla sędziów ukoronowaniem kariery, swojej ciężkiej, rzetelnej pracy. W skład komisji wchodziliby: członek delegowany przez prezydenta, Minister Sprawiedliwości, I Prezes SN lub były, prezes z każdej izb, oprócz izby dyscyplinarnej, po jednym pośle i senatorze. Wymagana opinia Izby Dyscyplinarnej dotycząca kandydatów, ich apolityczności, wypełniania przez nich zasad zawodu sędziego, skarg na nich. Kandydatów zgłaszałaby Krajowa Rada Sądownictwa. Po wyborze dokonamy przez komisję, która wybierałaby najlepszych sędziów, powoływałby ich Prezydent. Natomiast specjalna Izba Dyscyplinarna, która by pełniła nadzór nad sędziami, prokuratorami, adwokatami, radcami prawnymi, notariuszami, komornikami. Decydowałaby o pociągnięciu do odpowiedzialności karnej przedstawicieli tych zawodów prawniczych, karach dyscyplinarnych, mogłaby także wnosić do KRS, a także Rad zawodów prawniczych z wnioskami o ustalenie kodeksów etyki, standardów. Do takiej izby powinni należeć sędziowie z sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych, garnizonowych i wojskowych okręgowych, a także przedstawiciele każdego z zawodu prawniczego. Mogłaby mieć następujący kształt, po 6 sędziów odpowiednio z sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych, po 4 sędziów sądów garnizonowych, wojskowych okręgowych. Ci sędziowie wybierani byliby przez zgromadzenia ogólne poszczególnych szczebli sądów lub w wyborach powszechnych, specjalnie wydzielone okręgi, trzeba by było połączyć w tym celu okręgi sądowe, więc trochę byłoby to trudne. Kandydaci zgłaszani przez obywateli, organizacje społeczne, żołnierzy, podobnie jak w przypadku KRS. Krajowe Rady, Związki przedstawicieli zawodów prawniczych wybierałby po 2 przedstawicieli ze swojego grona. Wyłączeni z tego byliby sędziowie, wybór sędziów został już omówiony. Taka Izba działałaby w dwóch instancjach, zgodnie z zasadą dwuinstancyjności. W pierwszej Izbie orzekałoby 5 osób, w drugiej 14, tylko w tej Izbie do orzekania byliby dopuszczeni prokuratorowie, komornicy. W sprawach dotyczący np. sędziego sądu rejonowego nie mogliby orzekać, decydować sędziowie sądów rejonowych, gdyby chodziło o prokuratora, nie mógłby zasiadać w składzie orzekającym prokurator. Kadencja członków Izby Dyscyplinarnej to 5 lat. Wrócę do rodzaju izb w Sądzie Najwyższym. Według mnie izba cywilna i karna powinny dzielić się na wydziały, coś takiego jak jest w Niemczech. Przedstawię swoją luźną propozycje. Izba cywilna powinna dzielić się na 3 wydziały: zobowiązań, prawo rodzinne i opiekuńcze oraz wydział prawa rzeczowego, spadkowego. A Izba Karna powinna dzielić się na 2 wydziały, ale może nawet 4, podział według województw. Według mnie na początku tak powstałego SN pracować w nim powinno prawie 100 sędziów, tak, żeby rzeczywiście przepływ spraw był sprawniejszy.

I ostatni, który wymaga zmian to Naczelny Sąd Administracyjny. Podzieliłabym go na izby: finansową, gospodarczą, dotyczącą samorządu terytorialnego, administracyjnoprawną i dyscyplinarną, bo powinno być równouprawnieni, jeśli SN ma taką izbę to i NSA powinien mieć. Zmieniłabym też trochę wymogi, które musiałby spełniać sędzia do NSA, mianowicie: 10 lat doświadczenia, wysoki poziom wiedzy prawniczej, szczególnie z zakresu prawa administracyjnego, potwierdzony publikacjami, wiek 50 lat. Pozostałe zasady wyboru sędziów byłyby podobne do zasad wyboru sędziów SN. Tylko, że w komisji zasiadałby Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, a nie SN i poszczególni prezesi izb NSA. Także ci sędziowie, którzy zostaną wybrani byliby powoływani przez Prezydenta. Pozostaje kształt Izby Dyscyplinarnej Naczelnego Sądu Administracyjnego. W jej skład powinni wchodzić wybrani w wyborach powszechnych sędziowie administracyjnych sądów wojewódzkich ze wszystkich 16 województw, sędziowie wybrani przez Krajową Radę Sądownictwa w liczbie 4. Kandydaci zgłaszani przez obywateli, organizacje społeczne, wydziały prawa i administracji. Wybór w KRS należałby do całego jej składu, większością kwalifikowaną 2/3, kandydaci zgłaszani przez członków rady, ale nie sędziów pochodzących z sądów administracyjnych, oni by nie mogli zgłaszać kandydatur. Izba ta dzieliłaby się na dwie instancję, w pierwszej orzekałoby 5 sędziów, w drugiej 10.

Mam nadzieję, że wystarczająco jasno przedstawiłam swoje propozycje zmian, jeśli podczas lektury pojawią się wątpliwości jestem gotowa udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania, a także przyjąć krytykę. Ważne, żeby dyskusja była merytoryczna. Zmiany w sądownictwie są potrzebne, jak i w całym państwie. Niektórzy sędziowie nie spełniają wymagań, standardów zawodowych i moralnych do bycia sędziami. Wiem, że „standardy” to tylko hasło i jestem gotowa wkrótce wysłać listę takich standardów. Proszę o przeczytanie tego listu, naprawdę warto wsłuchać się w głos obywateli i nie olewać ich przez czas rządów, kadencji, a przypominać na czas kampanii wyborczej.
Jeszcze raz dziękuję za przeczytanie tego listu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Prawo a polityka i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *